Najbardziej bolesne w 2025 roku nie było to, że dostaliśmy kilka słabych anime. Słabe anime zdarzają się przecież co sezon. Prawdziwy problem polegał na czymś innym: zawiodły serie, które na papierze wyglądały jak pewniaki. Wielkie marki, głośne adaptacje, tytuły z mocnym materiałem źródłowym i fandomami gotowymi wynieść je na rękach. Zamiast czegoś dobrego dostaliśmy jednak mieszankę frustracji i tego charakterystycznego uczucia, że ktoś właśnie zmarnował naprawdę solidny potencjał.
Tydzień po publikacji mojej listy 40 najlepszych anime 2025 roku pora spojrzeć na drugą stronę medalu. Przy tym zestawieniu początkowo miałem aż 23 kandydatów, ale po przeanalizowaniu danych postanowiłem zostawić dziesiątkę. Tym razem pod uwagę brałem ocenę końcową anime na MyAnimeList, liczbę oddanych głosów oraz to, jak dany serial wypadał na tle materiału źródłowego: mangi, gry, light novel albo webnoveli. Innymi słowy: nie interesowało mnie wyłącznie to, czy anime było słabe. Bardziej ciekawiło mnie, czy było słabe mimo dużych oczekiwań i mocnego punktu wyjścia.
![]() |
| Fot. Słynna scena słabej animacji, 3. sezonu One Punch Man, Garou zjeżdża po trawie / Odcinek 2 / J.C.Staff |
Co ważne, nie każda pozycja z tej listy to kompletna katastrofa w stylu „nie da się tego oglądać”. Wiele z nich to średniaki. Czasem ich słaba ocena jest efektem źle rozpisanej adaptacji, a czasem zwyczajnie serial rozminął się z fanami tak mocno, że nie było już czego zbierać. Mimo to wszystkie te tytuły łączy jedno: rozdźwięk między obietnicą a wykonaniem. I właśnie dlatego tak mocno zapadły w pamięć jako największe rozczarowania.
Największe rozczarowania anime 2025 roku:
1. One Punch Man 3
Ocena anime na MAL: 4,75/10; Liczba głosów: 104 200
Trzeci sezon One Punch Man miał być wielkim powrotem jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek współczesnego anime. Tymczasem skończyło się notą 4,75/10 na MyAnimeList przy ponad 104 tysiącach ocen. To samo w sobie brzmi jak alarm przeciwpożarowy. Dla porównania manga trzyma poziom 8,7/10, więc skala rozjazdu jest tutaj wręcz brutalna.
Dlaczego to anime zawiodło: przede wszystkim przez wykonanie i zbyt oszczędną animację. Fani regularnie wytykali nierówną animację, słabe rysunki postaci, rozczarowującą choreografię walk i brak tego widowiskowego pazura charakterystycznego dla serii. Do tego doszło rozwleczone tempo i poczucie, że sezon nie buduje napięcia, tylko drepcze w miejscu. Co gorsza, przy One Punch Man nawet słowo „średnio” brzmi jak porażka. Trzeba pamiętać, że tutaj każdy automatycznie porównuje serial nie tylko z mangą, ale też z legendą pierwszego sezonu.
2. Farmagia
Ocena anime na MAL: 5,66/10; Liczba głosów: 5 400
Farmagia zapowiadała się jak coś, co może przyciągnąć fanów fantasy i gier JRPG, zwłaszcza że projekt wspierało nazwisko Hiro Mashimy (Fairy Tail). W praktyce skończyło się na ocenie 5,66/10, a więc poniżej nawet umiarkowanie ocenianej gry, która miała 6,4/10. I właśnie tu tkwi sedno problemu: anime nie zadziałało ani jako samodzielna historia, ani jako porządna wizytówka marki. Z jednej strony miało znajome elementy, a z drugiej trudno było znaleźć w nim coś wyróżniającego od innych fantasy-shounenów.
Dlaczego to anime zawiodło: najczęściej wracał zarzut generyczności. Widzowie widzieli w tym serialu zlepek znanych motywów bez własnej tożsamości, trochę jak słabszą, tańszą wariację na temat stylu Mashimy. Na dodatek anime regularnie rozbrajało budowane napięcie humorem. Ponadto konflikty i finał sprawiały wrażenie szkicu pod promocję gry, a nie pełnoprawnej opowieści. Zostawało więc poczucie niedosytu. Jak po daniu, które ładnie pachniało, ale kompletnie nie nasyciło.
3. #Compass 2.0: Sentou Setsuri Kaiseki System
Ocena anime na MAL: 5,83/10; Liczba głosów: 3 100
Adaptacje gier mobilnych od dawna stąpają po cienkim lodzie, ale #Compass 2.0 pokazało, jak łatwo można ten lód przebić. Anime skończyło z notą 5,83/10, mimo że sama gra była oceniana bardzo wysoko, bo aż na 9/10. Taki rozdźwięk nie bierze się znikąd. To sytuacja, w której fandom mówi „to miało potencjał”, a nowi widzowie odpowiadają „okej, ale o co tu w ogóle chodzi?”.
Dlaczego to anime zawiodło: największy problem polegał na tym, że serial fatalnie wprowadzał nowych odbiorców. Świat, bohaterowie i stawka wydarzeń były rzucane na ekran zbyt szybko, bez porządnego fundamentu. Wiele osób miało też poczucie, że ogląda bardziej rozbudowaną reklamę marki niż historię, która naprawdę chce ich porwać. W rezultacie nawet niezła animacja nie wystarczyła, bo pod spodem kryły się chaos, szczątkowa fabuła i bohaterowie, do których trudno było się przywiązać.
4. Guilty Gear Strive: Dual Rulers
Ocena anime na MAL: 5,89/10; Liczba głosów: 6 800
W przypadku Guilty Gear Strive: Dual Rulers oczekiwania były duże, bo mówimy o marce z potężnym zapleczem, bardzo charakterystycznym stylem i wiernymi fanami. Tymczasem anime wylądowało na poziomie 5,89/10, podczas gdy ocena gry na steam jest bardzo pozytywna z 88%. Taka różnica mówi bardzo dużo. To nie był przypadek zwykłego „nie siadło”, ale raczej przykład adaptacji, która nie potrafiła zdecydować, dla kogo właściwie jest. Dla starych fanów była za uboga, a dla nowych za mało przystępna.
Dlaczego to anime zawiodło: najczęściej krytykowano hermetyczność i sposób opowiadania. Bez znajomości lore Guilty Gear serial bywał po prostu trudny do śledzenia. Wciąż zasypywał widza nazwami, relacjami i konfliktami bez odpowiedniego prowadzenia za rękę. Do tego dochodziło poczucie, że fabuła jest „speedrunowana”, a historia wygląda bardziej jak przerywnik między walkami niż pełnoprawne anime. Krótko mówiąc: za mało mięsa dla fanów, za dużo chaosu dla nowych widzów.
5. Osomatsu-san 4th Season
Ocena anime na MAL: 6,13/10; Liczba głosów: 1 500
Czwarty sezon Osomatsu-san to jeden z tych przypadków, w których sam powrót nie wzbudzał już takiej ekscytacji jak kiedyś. W danych widać notę 6,13/10 przy około 1,5 tys. ocen, a materiał źródłowy miał 7,47/10. Co więcej, w przypadku tego anime mamy do czynienia ze spadkiem ocen z sezonu na sezon. Seria, która kiedyś żyła absurdem, bezczelnością i energią, nagle zaczęła sprawiać wrażenie zmęczonej własnym istnieniem.
Dlaczego to anime zawiodło: przede wszystkim zabrakło świeżości i dawnego pazura. Wielu fanów wskazuje, że żarty są rozwleczone, mniej celne i zwyczajnie mniej zabawne niż wcześniej, a całość wygląda jak echo dawnych sukcesów. Na pewno nie pomógł temat problemów produkcyjnych i niesmaku wokół finału, co tylko pogłębiało wrażenie, że ta kontynuacja nie była szczerym artystycznym powrotem, lecz bardziej wymuszonym ruchem pod markę.
6. Necronomico no Cosmic Horror Show
Ocena anime na MAL: 6,15/10; Liczba głosów: 3 800
Necronomico no Cosmic Horror Show jest na tej liście o tyle ciekawe, że to nie adaptacja mangi, gry czy light novel, ale projekt oryginalny. A mimo to zatrzymał się na ocenie 6,15/10. To właśnie czyni ten przypadek jeszcze ciekawszym, bo tutaj nie da się zrzucić winy na trudny materiał źródłowy. Pomysł sam w sobie był naprawdę niezły: VTuberzy, death game, kosmiczny horror i lekkie szaleństwo rodem z Lovecrafta. Brzmi jak miks, z którego mogło wyjść coś albo bardzo świeżego, albo kompletnie wykolejonego. No i niestety wyszło bardziej to drugie.
Dlaczego to anime zawiodło: najgłośniej odbił się skandal z napisami generowanymi przez AI, który mocno uderzył w odbiór serialu i stał się symbolem cięcia jakości. Jednak to nie wszystko. Anime nie potrafiło zdecydować, czy chce być naprawdę niepokojącym horrorem, czy dziwaczną, lekką zabawą konwencją. W efekcie wiele osób widziało tu przede wszystkim niewykorzystany potencjał. Chociaż seria miała niezły hak na uwagę, to nie potrafiła go przekuć w coś naprawdę mocnego.
7. Kanojo, Okarishimasu 4th Season
Ocena anime na MAL: 6,17/10; Liczba głosów: 32 500
Przy Kanojo, Okarishimasu 4th Season sprawa jest trochę bardziej przewrotna. Anime ma 6,17/10 a manga 6,16/10, więc ktoś mógłby powiedzieć: „zaraz, gdzie tu wielki zawód?”. Tyle że właśnie w tym tkwi haczyk. Tutaj nie chodziło o spektakularny spadek względem pierwowzoru, ale o narastające zmęczenie materiałem. Ocena poprzednich sezonów kręciła się wokół 6,9/10. Wyraźnie widać, że widzowie nie nagrodzili tej serii za konsekwencję, tylko raczej wystawili słabszą ocenę po latach stania w miejscu.
Dlaczego to anime zawiodło: bo znowu wróciły te same grzechy. Kazuya nadal irytował sporą część widzów swoją niedojrzałością i emocjonalnym miotaniem się. Fabuła przeciągała status quo, a relacje wyglądały bardziej jak przeciąganie liny niż romans, który faktycznie dokądś zmierza. Jasne, oprawa wciąż wygląda ładnie, ale coraz więcej osób miało poczucie, że estetyka to najmocniejszy punk tego serialu. Tymczasem historia dawno przestała bić z dawną siłą.
8. Saikyou no Ousama, Nidome no Jinsei wa Nani wo Suru? (The Beginning After the End)
Ocena anime na MAL: 6,18/10; Liczba głosów: 83 300
The Beginning After the End miało być jednym z głośniejszych fantasy sezonu, bo webnovela mogła pochwalić się notą 8,7/10, a zainteresowanie marką było ogromne. Tym bardziej boli wynik 6,18/10 przy ponad 83 tysiącach ocen. To bardzo dużo głosów, więc nie mówimy o niszowym narzekaniu garstki rozczarowanych fanów. To mocny sygnał, że adaptacja po drodze zgubiła to coś, co w pierwowzorze działało najlepiej.
Dlaczego to anime zawiodło: najczęściej wracały trzy zarzuty: słaba animacja, zbyt mocne cięcia adaptacyjne i zaskakująco mały ładunek emocjonalny. Fani liczyli na widowiskowe fantasy, a dostali serial, który szczególnie w scenach akcji wydawał się ubogi ruchowo i nierówny. Do tego historia została skondensowana tak mocno, że ważne etapy rozwoju bohatera i świata ledwo wybrzmiewały. W rezultacie anime bywało jednocześnie pośpieszne i dziwnie bezwładne. To przy tak lubianym materiale źródłowym boli podwójnie.
9. Your Forma
Ocena anime na MAL: 6,27/10; Liczba głosów: 9 600
Your Forma to przykład rozczarowania bardziej cichego, ale przez to może nawet bardziej irytującego. Light novel miała 7,4/10 i niosła ze sobą obietnicę cyberpunkowego thrillera z detektywistycznym pazurem. Anime skończyło jednak na ocenie 6,27/10. To nie jest dno sezonu, jasne, ale wystarczająco nisko, by uznać, że coś wyraźnie nie zagrało. Zwłaszcza że sam koncept miał w sobie potencjał na serię, którą można byłoby wspominać jako jedną z ciekawszych niespodzianek roku.
Dlaczego to anime zawiodło: bo fatalnie ustawiło punkt wejścia do historii. Największym błędem było pominięcie ważnego materiału z początku serii, przez co widz zostawał wrzucony do świata bez odpowiedniego wprowadzenia i bez emocjonalnego fundamentu pod relację głównych bohaterów. Do tego dochodził chłodny, zbyt dialogowy styl opowiadania oraz postacie, którym zbyt późno nadano głębię potrzebną, by naprawdę przejąć się ich losem. To trochę tak, jakby ktoś podał ci drugą połowę świetnego kryminału i dziwił się, że nie czujesz napięcia.
10. Übel Blatt
Ocena anime na MAL: 6,33/10; Liczba głosów: 23 200
Übel Blatt zamyka tę dziesiątkę z oceną 6,33/10 przy ponad 23 tysiącach głosów. Przy mandze ocenianej na 7,58/10 i przy marce, która od lat prosiła się o solidną ekranizację, taki wynik trudno uznać za sukces. To raczej przykład tytułu, który nie rozsypał się całkowicie, ale od początku sprawiał wrażenie adaptacji skazanej na bycie tylko średnią. Tymczasem materiał źródłowy spokojnie pozwalał myśleć o czymś dużo mocniejszym.
Dlaczego to anime zawiodło: wielu widzów narzekało na przesadnie mroczny i prowokacyjny ton, który momentami wyglądał jak próba szokowania dla samego szokowania. Do tego doszły uwagi o seksualizacji i fanserwisie, przez które trudniej było traktować serial jako naprawdę dojrzałe dark fantasy. Najbardziej bolało jednak poczucie spłycenia. Fani mangi wciąż widzieli w tej historii potencjał, ale anime nie dało od siebie jakości wykonania, by ten potencjał naprawdę wybrzmiał. I właśnie dlatego reakcją nie była obojętność, tylko zawód.
Na zakończenie
Patrząc na tę dziesiątkę szerzej, widać pewien powtarzający się schemat. Jedne serie wyłożyły się na animacji, inne na tempie, jeszcze inne na złym zrozumieniu własnego materiału źródłowego. Jednak wspólny mianownik pozostaje ten sam: 2025 rok pokazał nam, że sama znana marka, popularna manga czy mocna gra nie wystarczą. Bez pomysłu, wyczucia i solidnego wykonania nawet najlepsza marka potrafi z hukiem zaliczyć glebę.
A teraz oddaję głos Wam. Jakie anime Was najbardziej zawiodło w 2025 roku? Który serial najbardziej zmarnował potencjał, a przy którym mieliście największe poczucie straconego czasu? Dajcie znać w komentarzach komu przyznać tytuł najgorszego anime 2025 roku. Jestem bardzo ciekaw, czy moja dziesiątka pokrywa się z Waszymi wyborami, czy może macie własnego „czarnego konia” tego zestawienia.


KOMENTARZE